Logo

Logo

piątek, 10 września 2010

Imprezowy piątek vol. 6


Upały i letnią beztroskę mamy już za sobą zatem dzisiaj coś w konwencji odpowiedniej do aury. Pisarz Nick Hornby, którego zasług dla wiwisekcji męskiej duszy nie da się przecenić, recytuje swoje przemyślenia na temat Dickensa i zalet oglądania telewizji a Ben Folds, kultowy amerykański singer/songwriter dokłada do tego muzykę. Więcej owoców tej współpracy poznasz już niebawem, gdy na rynku pokaże się płyta obu panów, zatytułowana „Lonely Avenue”. Na razie, na przystawkę piosenka „Things You Think”. Smacznego!

środa, 8 września 2010

W narożniku


Każdy łakomczuch wie, że w brownie najsmaczniejsze są rogi – zarazem smakowicie przypieczone i przepysznie miękkie. Oto wynalazek, który pozwala cieszyć się wyłącznie tym, co w brownie najlepsze. Baker's Edge to praktyczna aluminiowa foremka do pieczenia, dzięki której upieczesz brownie składające się wyłącznie z pysznych narożników. „The best thing since sliced bread” – jak mawiają Anglicy. Do kupienia tutaj, za jedyne 35 dolarów, ale z dostawą do Polski może być pewien problem. Świat jednak wciąż nie stał się globalną wioską.

poniedziałek, 6 września 2010

Kawowa etyka



Przychodzi nam do głowy tylko jedna osoba, kto potrafi popsuć człowiekowi radość z picia porannej kawy, mieszając do tego etykę, politykę, filozofię i, o zgrozo, socjalizm. To Slavoj Zizek, słoweński myśliciel i filozof-celebryta, który, dzięki swoim błyskotliwym tyradom, potrafi sprawić, że nawet komunizm przez chwilę może wydać się sexy.

Pan Zizek bywa porównywany do diabła tasmańskiego: jak napisał o nim "Daily Telegraph", słoweński mędrzec potrafi w okamgnieniu przeskoczyć od Heideggera do czekoladek Hershey's zahaczając po drodze o Hitchcocka i Hezbollah. Są również złośliwcy, którzy nazywają Zizka "Elvisem filozofii". Nie będziemy jednak wypominać mu egotyzmu. Po wysłuchaniu powyższego nagrania, będącego zapisem ubiegłorocznego wykładu na temat roli charytatywności we współczesnym świecie, mamy bowiem wrażenie, że tym razem słoweński filozof utrafił w punkt. 

Slavoj Zizek twierdzi bowiem, że działalność charytatywna przestała być rozrywką (ewentualnie powinnością) wąskiej grupy ludzi zamożnych lub dobrze urodzonych. Została zdemokratyzowana, zarazem stając się potężnym narzędziem marketingu służącym temu, byśmy kupowali jeszcze więcej, lecz zachowywali przy tym dobre samopoczucie. Jako przykład Zizek podaje program Fairtrade, czyli etyczne praktyki w biznesie kawowym, pozwalające producentom kawy otrzymać uczciwą cenę za towar. Dzięki takim działaniom przeciętny konsument kawy, kupując kubek latte grande za, dajmy na to, 8 złotych, może uspokoić sumienie, że zrobił dobry uczynek i uratował od nędzy i głodu rodzinę jakiegoś rolnika z Kolumbii czy Brazylii. Sieci kawowe, przekonuje Zizek, ochoczo szermują hasłem Faitrade wierząc (albo raczej wiedząc), że to nie tylko metoda uczciwego prowadzenia biznesu, ale i sposób na przyciągnięcie klientów a następnie ukojenie ich sumienia, gdyż dzięki Fairtrade, w jednym akcie konsumpcji konsumenci kawy dostają także rozgrzeszenie i wychodzą z kawiarni z poczuciem, że spełnili dobry uczynek i w jakimś sensie uczynili świat lepszym.

Czy to źle? "Źle" - odpowiada Zizek, bo jego zdaniem, charytatywność demoralizuje. Dlaczego? Zachęcamy do poświęcenia słoweńskiemu gawędziarzowi dziesięciu minut a odpowiedź bez trudu znajdziecie sami. Warto obejrzeć ten klip tym bardziej, że wykład Zizka został kapitalnie zilustrowany przez rysownika, który przekłada słowa pana profesora na obrazy. A must see!

piątek, 3 września 2010

Imprezowy piątek vol. 5



Nie wiemy wiele o artyście zwanym Kyle Andrews poza tym, że wygląda jakby młodość bez reszty poświęcił skautingowi i że jego nowy utwór „You Always Make Me Smile” promuje kapitalny klip. W czasie jego produkcji cztery tysiące ludzi stoczyło największą w historii bitwę na baloniki wypełnione wodą. Uwaga: przy produkcji tego klipu skrzywdzono sto dwadzieścia tysięcy balonów, ale efekt przechodzi wyobrażenie. Dobrej zabawy!


PS. Jeśli piosenka ci się spodobała, tutaj możesz ściągnąć sobie remiks tego utworu. Legalnie i za darmo!

czwartek, 2 września 2010

Dobro rzadkie


Było tak: najpierw, w czasie zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver, firma Canon rozdawała przemarzniętym fotoreporterom kubki termiczne do złudzenia przypominające teleobiektywy tej słynnej firmy. Kubeczki zyskały status kultowy i szybko stały się dobrem pożądanym przez wszystkich i zarazem nieosiągalnym, bo po olimpiadzie Canon przestał je oferować. Nie minęło jednak wiele czasu i niezawodny sklep photojojo.com, zaopatrujący miłośników fotografii w pomysłowe gadżety, wyszedł na przeciw pragnieniom wielu i oto przed wami, powstały z martwych, kubek w kształcie obiektywu!

Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że na liście wynalazków niezbędnych ludzkości, którą otwiera lek na raka i samochody na powietrze, kubeczek do kawy w kształcie teleobiektywu zajmuje niezbyt wysoką pozycję. Jeśli jednak zważyć, że kosztuje zaledwie 24 dolary, jego atrakcyjność zdecydowanie rośnie.

Do kupienia tutaj.

środa, 1 września 2010

Pamięć absolutna


Poręczna ściągawka, dzięki której już nigdy nie poczujesz onieśmielenia w zderzeniu z najbardziej nawet rozbudowanym kawiarnianym menu i najbardziej wyszczekanym baristą. Wydrukuj i noś w portfelu, a szybko zorientujesz się, że to bardzo praktyczny gadżet.

Znalezione tutaj

wtorek, 31 sierpnia 2010

Wiadomości giełdowe

Informacje o podwyżkach VAT-u w Polsce wszystkim już spowszedniały, ale ta wiadomość z całą pewnością wprawi cię w podły nastrój.

Dziennik "Financial Times" nie lubi się mylić, więc możemy w ślad za nim napisać: Kawa zdrożeje. Tym razem nie chodzi o ryzykowne zabawy funduszy hedgingowych. Zdaniem gazety, słabe zbiory w Kolumbii sprawiły, że na świecie zapanował głód dobrych jakościowo ziaren, których ważnym źródłem do tej pory był ten południowoamerykański kraj. Używając wulgarnego języka: popyt zdecydowanie przewyższa podaż i taki stan ma utrzymać się przez najbliższe miesiące. Mało tego: od marca, ceny kawy na giełdach towarowych wzrosły o 40 procent!

Zaczynasz w tym momencie drżeć o cenę twojego ulubionego Caramel Frappucino w Starbucksie? Spokojnie. Podwyżki odczują przede wszystkim nabywcy kawy paczkowanej. Wiele wskazuje na to, że ceny w dużych kawiarniach pozostaną na tym samym poziomie lub zmienią się zupełnie nieznacznie. Sieci kawiarniane zapewniają, że poszukają oszczędności tak, by ich cenniki pozostały niezmienione. Co jednak poczną niewielkie kawiarnie, które nie dysponują armią kreatywnych księgowych?

piątek, 27 sierpnia 2010

Imprezowy piątek vol. 4



Dzisiejsze wydanie kącika imprezowego stoi pod znakiem przekleństw. Totally NSFW - powiedzieliby Amerykanie i mieliby rację. Ale czy można czynić wyrzuty artyście obdarzonemu takim urokiem osobistym jak Cee-Lo Green, wokalista Gnarls Barkley? Pan Green szykuje na koniec roku kolejną solową płytę, która będzie nosiła tytuł The Lady Killer. Ten utwór promuje zapowiadany album i robi to w najmniej przyzwoity z możliwych sposobów. Ale, ponieważ piosenka ma potencjał, by stać się szlagierem dekady, możemy wybaczyć Cee-Lo zbytnią szczerość wypowiedzi i przemilczeć stek przekleństw, którym w istocie jest tekst do tego utworu. Zwłaszcza, że artysta w tym utworze raczy nas brzmieniami, które przywodzą na myśl złoty okres muzyki soul i budzą wyłącznie pozytywne skojarzenia. Pytasz, jaki tytuł nosi utwór o którym mowa? Odpwiedź brzmi: "Fuck You".

wtorek, 24 sierpnia 2010

Dobre kalorie vol. 2


The Mast Brothers from The Scout on Vimeo.



W krainie Wedla, Goplany i Terravity tego typu historie brzmią jak relacja na żywo z galaktyki Andromedy, ale tym bardziej warto mówić o takich rzeczach.

Oto bracia Mast, dwaj postrzeleni nowojorczycy, którzy wymyślili sobie, że w Williamsburgu, najmodniejszej części najmodniejszego miasta świata, będą ręcznie wytwarzać czekoladę. Nie są cukiernikami – Rick, z wykształcenia pianista, pracował w modnych nowojorskich restauracjach, a Michael zajmował się produkcją offowych filmów. Dla obu czekoladowa manufaktura była marzeniem, które udało się zrealizować. W ponad stuletnim budynku w centrum Nowego Jorku bracia Mast ręcznie wytwarzają czekoladowe dzieła sztuki. Mają pieczę nad całością procesu produkcji – sami decydują od kogo kupić ziarno, najczęściej wybierają rodzinne plantacje lub małe spółdzielnie ulokowane w takich krajach jak Madagaskar, Wenezuela czy Ekwador. Wszystkie tabliczki wytwarzane są ręcznie i starannie pakowane w bogato zdobiony papier.

Wierność tradycji i dbałość o detale to znak rozpoznawczy ich czekoladowego butiku. Obaj wyglądają jak ultrahipstersi (te brody!), ale przecież adres w Williamsburgu zobowiązuje. Jednak, gdy wdziewają służbowe fartuchy i stają za kontuarem z ciemnego drewna, zmieniają się w cukierników z jakiegoś bajkowego sklepu z artykułami kolonialnymi.

Piszemy o tym nie dlatego, by sycić was obrazkami z powyższego filmu (kapitalnego!) o braciach Mast. Zastanawiamy się po prostu, kiedy ktoś w Polsce podejmie się równie odważnego zadania, tj. rzuci robotę w bankowości inwestycyjnej by ręcznie produkować np. czekoladę, szyć dżinsy z denimu z Cone Mills, czy warzyć piwo niepasteryzowane. W kraju, w którym hasło Criollo, może kojarzyć się ludziom co najwyżej z tanim winem musującym, nie powinniśmy raczej spodziewać się cudów. Mimo to, tli się w nas nadzieja, że kiedyś będzie nam dane skosztować czekolady „Made in Poland” zrobionej z wenezuelskich ziaren...

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

There's no business like coffee business


Sądzisz, że ziarna kawowe do ekspresu w twojej ulubionej kawiarni dostarcza bocian? Albo, że właściciele lokalu uprawiają kawowce na zapleczu? Nic z tego. Droga kawy do twojej filiżanki zawsze zaczyna się od Green Coffee Buyera czyli człowieka odpowiedzialnego za zakup surowych ziaren u producenta. Bez jego wiedzy i doświadczenia w kawowym biznesie ani rusz.

Jeśli myślisz, że stanowisko Green Coffee Buyera to niesamowicie ciekawe zajęcie, dzięki któremu można kilka miesięcy w roku spędzać w podróży i odwiedzać egzotyczne kraje – masz rację. Jeśli wydaje ci się, że trzeba pochłaniać litry kawy dziennie, by móc odnosić sukcesy w tej branży – jesteś w błędzie. No i mamy jeszcze jedną dobrą wiadomość: Green Coffee Buyerzy zarabiają naprawdę nieźle.

Wszystkiego dowiesz się z tego niesamowicie ciekawego wywiadu z Markiem Inmanem pracującym dla firmy Taylor Maid Farms, kalifornijskiego dystrybutora kawy uprawianej organicznie.