Dzisiaj w naszym rozrywkowym kąciku stawiamy na szaleństwo: artystki o pseudonimie M.I.A. nie trzeba chyba ci przedstawiać. Jej zaraźliwy jak gorączka krwotoczna szlagier „XXXO” wylewa się obecnie chyba z każdej stacji radiowej poza Classic FM i Radiem Maryja. Odkryciem może jednak być klip do tego utworu, naszym zdaniem prawdziwe dzieło sztuki i zarazem narkotyk dla oczu. Orkiestra, tusz!
Logo
piątek, 20 sierpnia 2010
Imprezowy piątek vol. 3
Dzisiaj w naszym rozrywkowym kąciku stawiamy na szaleństwo: artystki o pseudonimie M.I.A. nie trzeba chyba ci przedstawiać. Jej zaraźliwy jak gorączka krwotoczna szlagier „XXXO” wylewa się obecnie chyba z każdej stacji radiowej poza Classic FM i Radiem Maryja. Odkryciem może jednak być klip do tego utworu, naszym zdaniem prawdziwe dzieło sztuki i zarazem narkotyk dla oczu. Orkiestra, tusz!
czwartek, 19 sierpnia 2010
Krytyka czystego rozumu
Czy stając przed multijęzycznym i wieloznacznym niczym Księga Psalmów menu w kawiarniach Starbucks odczuwasz coś na kształt uniesienia pomieszanego z lękiem? Koprojęzyk obowiązujący w lokalach słynnej amerykańskiej spółki (Caramel Frappuccino® Blended Cream w rozmiarze Venti czy może raczej Iced Skinny Flavored Latte w kubeczku Grande?) bywa niekiedy frustrujący. Do tego stopnia, że konieczna może okazać się interwencja policji.
Tak zakończyła się wizyta w jednym z nowojorskich Starbucksów dla Lynne Rosenthal, sześćdziesięcioletniej profesorki anglistyki. Wykładowczyni która, jak sama przyznaje, „ma świra na punkcie czystości języka” odmówiła używania marketingowego slangu i recytowania formułek, których domagał się sprzedawca. Jej upór był na tyle duży, że obsługa, zadzwoniła po policję, która siłą oderwała panią profesor od kontuaru. Oficerowie zażądali od akademiczki, by opuściła kawiarnię i obiecała, że jej noga już nigdy w lokalu nie postanie. Dodajmy jeszcze, że pani Rosenthal jest recydywistką: już wcześniej zdarzało się jej prowadzić słowne utarczki z obsługą barów Starbucksa w kwestii nazewnictwa.
Zresztą, przeczytajcie sami.
Tak zakończyła się wizyta w jednym z nowojorskich Starbucksów dla Lynne Rosenthal, sześćdziesięcioletniej profesorki anglistyki. Wykładowczyni która, jak sama przyznaje, „ma świra na punkcie czystości języka” odmówiła używania marketingowego slangu i recytowania formułek, których domagał się sprzedawca. Jej upór był na tyle duży, że obsługa, zadzwoniła po policję, która siłą oderwała panią profesor od kontuaru. Oficerowie zażądali od akademiczki, by opuściła kawiarnię i obiecała, że jej noga już nigdy w lokalu nie postanie. Dodajmy jeszcze, że pani Rosenthal jest recydywistką: już wcześniej zdarzało się jej prowadzić słowne utarczki z obsługą barów Starbucksa w kwestii nazewnictwa.
Zresztą, przeczytajcie sami.
wtorek, 17 sierpnia 2010
Beirut, Warszawa
Dla wszystkich, którzy, tak jak my, nie mają biletów na dzisiejszy koncert grupy Beirut w Warszawie, środek zastępczy: Zach Condon w swoim żywiole podczas ulicznego wykonania utworu „Nantes”. Sama myśl o tym, że na koncercie może być choćby w połowie tak fajnie, sprawia, że wybuchamy szlochem. Czy ktoś na sali ma chusteczkę?
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Kubki smakowe
Mustache Mugs, wesołe, „wąsate” kubki autorstwa niemieckiego projektanta Petera Ibrueggera, nie sprawią wprawdzie, że rozpuszczalna „Neska” nabierze szlachetności smaku kawy Kopi Luwak, ale przynajmniej dodadzą odrobinę humoru nawet najbardziej ponuremu porankowi w pracy. Zestaw trzech kubeczków do kupienia tu za niecałe pięćdziesiąt funtów.
czwartek, 12 sierpnia 2010
Mikrokosmos
Blog „Zrób to w Warszawie”, z którym sympatyzujemy, wczoraj zwrócił naszą uwagę na nowy trend w mieście: mikrokawiarnie. Tutaj link do tekstu, który opisuje dwa tego typu lokale w Warszawie. Nabraliśmy apetytu, więc obmyślamy już wyprawę krajoznawczą, by zgłębić ten temat.
picture by Małpi Biznes
picture by Małpi Biznes
wtorek, 10 sierpnia 2010
Nadprodukcja
Myślisz, że czerstwe, przypalone i niesmaczne muffiny nadają się wyłącznie do wyrzucenia? A może by tak z nich postrzelać? Nie od dzisiaj wiemy, że w destrukcji drzemie ogromna siła.
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Transgender
Poniedziałek rano, centrum Warszawy, modna kawiarnia w największym zagłębiu snobizmu w mieście. Dizajnerskie wnętrze, meble obite sztuczną skórą, wymyślne ozdoby na suficie, atmosfera wyrafinowania i dobrego smaku. Pachnie dobrą kawą i pysznymi, świeżo wypieczonymi ciasteczkami. Na ścianie telewizor, wielki niczym „Bitwa pod Grunwaldem”, który wyświetla... powtórki ostatniej kolejki polskiej ligi piłkarskiej...
piątek, 6 sierpnia 2010
Imprezowy piątek vol. 2
Zbieramy siły intelektualne na poważny post o etyce kawowego biznesu, co po czwartku (nie bez powodu zwanym "małym weekendem") nie należy do zadań lekkich, łatwych i przyjemnych. Tymczasem, by rozbudzić w sobie siły witalne, proponujemy coś pozytywnie zakręconego. Co? To dłuższa historia.
Firma Converse, producent kultowych trampek, które stały się fetyszem dzisiejszego pokolenia hipsterów, podjęła bardzo ciekawą metodę promowania swoich produktów. Tradycyjne reklamówki kręcone za wielkie pieniądze w Timbuktu, Antananarywie czy Uummannaq i pokazujące zadowolenie ludzi chodzących w obuwiu zrobionym z kawałka gumy i szmatki, Converse może sobie darować. Zamiast tego można przecież zrobić coś dużo fajniejszego, na przykład skrzyknąć kilku modnych artystów i pozwolić im wspólnie nagrać przebojowy kawałek. Pierwszy strzał okazał się rewelacyjny: w zeszłym roku Pharrell Williams, Santigold i Julian Casablancas stworzyli „My Drive Thru'”, małe arcydziełko o sile rażenia bazooki. Reklama? Nie bardzo, po prostu artyści mieli na nogach trampki Converse'a. Najnowszy utwór sławiący słynne buty ma szansę powtórzyć sukces „My Drive Thru'”.
Dobra, trochę odpłynęliśmy od tematu. Damen und Herren: zapraszamy na rozrywkowe śniadanie z udziałem Bethany z Best Goast, Rostama z Vampire Weekend i kochanego przez panie rapera Kida Cudiego. „All Summer”!
środa, 4 sierpnia 2010
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
Brutalna prawda
Myśląc o urządzeniu nowej kuchni rozglądasz się za sprawnym operatorem betoniarki a nie za stolarzem rozmiłowanym w pracy z drewnem? To mówi o tobie co najmniej trzy rzeczy. Po pierwsze - prawdopodobnie wiesz, że brutalizm to prąd w architekturze a nie styl walki wręcz. Po drugie - zapewne w skrytości wielbisz Le Corbusiera a na myśl o jednostce marsylskiej czujesz przyjemne mrowienie w krzyżu, który może ukoić jedynie intymny wieczór spędzony z albumem Taschena poświęconym szwajcarskiemu guru modernizmu. A po trzecie - chyba właśnie znaleźliśmy ekspres do kawy, który będzie pasował do twej brutalistycznej duszy.
Espresso Solo to dzieło Shmuela Linsky'ego, studenta telawiwskiego Shenkar College of Engineering and Design. Ten odlany z betonu ekspres do kawy jest na razie konceptem (działającym!) ale mamy nadzieję, że czołowi producenci sprzętu AGD podchwycą trend zapoczątkowany przez izraelskiego projektanta i w swoich kolekcjach zastosują wreszcie surowiec ciekawszy niż żółtawy plastik na kilometr zalatujący tanią chińską produkcją!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




